środa, 26 lipca 2017

Co warto zobaczyć w Lizbonie? | fotorelacja + mini poradnik

Co warto zobaczyć w Lizbonie? | fotorelacja + mini poradnik

Jak wiecie uwielbiam podróżować. Wyjeżdżam, kiedy tylko czas i obowiązki mi na to pozwalają. Mój ostatni wyjazd miał miejsce w czerwcu. Był mi bardzo potrzebny. Wyjechałam dwa dni po zakończeniu sesji letniej na studiach. Wyjazd do końca stał pod znakiem zapytania, ponieważ moi domownicy zachorowali na epidemiologiczne zapalenie spojówek. Oczy są całe czerwone, małe jak szparki, słabo się widzi. U każdego objawy mogą być różne. Dzień przed wyjazdem dostałyśmy pozwolenie od lekarza na wyjazd. Ja na szczęście byłam zdrowa. I tak pojechałyśmy na kolejny udany wypad. Po krótkim wstępie zapraszam Was do obejrzenia fotorelacji i przeczytania mini poradnika o Lizbonie. Wspomnę, że w Lizbonie pogoda była dla nas idealna było ciepło, jednakże nie było mocnego słońca, co było ważne dla oczu mojej mamy. Bez przedłużania, przejdźmy do relacji:)

Lot do Lizbony miałyśmy z Warszawy. Do Warszawy mamy 5h autem, jednakże w takim stanie nie można prowadzić auta. Wcześniej wykupiłyśmy loty z Gdańska do Warszawy. Do Trójmiasta dostałyśmy się pociągiem. Aby dojechać na lotnisko, udałyśmy się na SKM, która podjeżdża pod sam port lotniczy w Gdańsku. I potem udałyśmy się na nasz lot do stolicy. Za pociągi i samolot zapłaciłyśmy małe pieniądze. Lot do Warszawy możecie upolować już od 9zł za osobę w jedną stronę. Loty do Warszawy obsługuje linia Ryanair. Na pokład możecie wnieść torebkę i bagaż podręczny, co jest super sprawą.


Po 40 minutach lotu jesteśmy w Warszawie na lotnisku Chopina. Lot do Lizbony miałyśmy wieczorem, więc miałyśmy dla siebie kilka godzin w Warszawie. Wybrałyśmy się na 'spacer' po Złotych tarasach oraz udałyśmy się do kawiarni Warszawski Lukier i zjadłyśmy / wypiłyśmy przepyszne freakshaki. Po pobycie w centrum stolicy wróciłyśmy pociągiem na lotnisko. Udałyśmy się na lot  samolotem linii Wizzair i już przed północą byłyśmy w Lizbonie. Do naszego hotelu dojechałyśmy taryfą. W Lizbonie nie można wybrzydzać co do taksówki i bierze się pierwszą, która podjedzie.


DZIEŃ I

Pierwszy dzień w Lizbonie przeznaczyłyśmy na spokojne zwiedzanie. W trosce o oczy najpierw wybrałyśmy się na zakupy, aby nie narażać oczu na mocne światło słoneczne. Z reguły na wyjazdach ostatni dzień pobytu przeznaczamy na shopping. Teraz było kompletnie na odwrót. Z naszego hotelu miałyśmy blisko na metro, autobusy czy tramwaje. W Lizbonie ciężko poruszać się na pieszo - na pewno nie na długie dystanse, więc musiałyśmy posiłkować się transportem miejskim. Dobowa karta na wszelkie środki transportu kosztuje 6,15 euro. Do centrum handlowego Colombo dojechałyśmy metrem, które podjeżdża pod samo centrum. Centrum jest bardzo ładne, to piękny budynek. Jest wiele sklepów takich jak mój ukochany Primark, Forever 21, Zara i inne znane nam sieciówki i nie tylko. Są 3 supermarkety, fast foody i wiele innych. Co kupiłam w Lizbonie, możecie zobaczyć tutaj.


Po powrocie z zakupów wyruszyłyśmy na zwiedzanie. Po drodze na metro wykonałyśmy zdjęcia stylizacji na bloga, które możecie zobaczyć w tym poście. Pojechałyśmy zobaczyć okolicę nad morzem. Morze samo w sobie średnie, jednak okolica obok niego już bardzo ładna. Podczas naszego spaceru na Placu handlowym (Praca do Comercio) odbywał się koncert. Koło placu i nie tylko można zobaczyć zabytkowe tramwaje turystyczne. Na placu wykonałyśmy zdjęcia kolejnej stylizacji, które możecie zobaczyć tutaj. Następnie byłyśmy pod windą Santa Justa, z której rozpościera się widok na miasto. Nie wjechałyśmy na górę, aby podziwiać panoramę, ponieważ było pochmurno i stwierdziłyśmy, że nie będzie nic widać. Potem udałyśmy się na plac Miejski (praca do Municipio). Znajdują się tam ratusz, pomnik, teatr narodowy.

DZIEŃ II

Dzień drugi czyli niedziela. Postanowiłyśmy wybrać się do Fatimy oddalonej od Lizbony o 1,5h drogi autobusem. Rano wyruszyłyśmy na autobus Rede expressos, który zawiózł nas do miasta objawień. Przejazd autobusem kosztuje 12,5 euro w jedną stronę od osoby. W autobusie jest wifi, jednakże słabo ono działa. W Fatimie było bardzo dużo pielgrzymów. Wiele osób zapalało duże świece z intencją, szło na kolanach wokół świątyni. Udałyśmy się do świątyni i w inne ważne miejsca, uczestniczyłyśmy we Mszy świętej i udałyśmy się na autobus powrotny.

Po powrocie ruszyłyśmy na dalsze zwiedzanie. Nasz wybór padł na dzielnicę Alfama. Najlepiej wybrać się tam pod wieczór. Dzielnica obfituje w masę wąskich, klimatycznych uliczek, przystrojonych girlandami. Wszędzie rozbrzmiewa muzyka fado. Naprawdę panuje tam świetna atmosfera. Na Alfamę najłatwiej dostać się tramwajem nr 28, jednak jeżdżą nim tłumy ludzi, więc trzeba uzbroić się w cierpliwość, aby się do niego dostać.

Po obejrzeniu pięknej Alfamy skierowałyśmy się do Belem - podmiejskiej dzielnicy Lizbony rozciągającej się w okolicy dawnego portu Restelo. W tym porcie w 1497r. Vasco da Gama rozpoczął swój słynny rejs do Indii. W Belem zobaczyłyśmy klasztor Hieronimitów, pomnik Odkrywców. Widziałyśmy też most bardzo przypominający słynny most w San Francisco w USA. Za tym mostem w Portugalii stoi znany pomnik Jezusa Chrystusa. 

Na koniec dnia spróbowałyśmy słynnych oryginalnych babeczek z ciasta francuskiego pasteis de  belem. Skosztowałyśmy ich w cukierni Antiga Confeitaria de Belem. Babeczki jadłyśmy na ciepło i smakowały wybornie. 1 babeczka kosztowała bodajże 1,1 euro. W pozostałych częściach Lizbony sprzedawana są babeczki, których twórcy zainspirowali się oryginałem pasteis de belem. Te inspiracje zwą się pasteis de nata i są tylko odrobinę tańsze, o czym później Wam wspomnę.


DZIEŃ III

Ostatni dzień w Lizbonie. Rano wybrałyśmy się do nowoczesnej części Lizbony - Parku Narodów. Na początku podziwiałyśmy piękny dworzec Oriente, na którego tle wykonałyśmy ujęcia kolejnej stylizacji na bloga, którą możecie zobaczyć tutaj. Na przeciwko dworca znajduje się największe w Lizbonie centrum handlowe Vasco da Gama, które swoim kształtem przypomina łódź. 


Park Narodów (Parque das Nacoes) ma wiele cudownych miejsc. Zobaczymy tam szklane wieżowce, stadion. Możemy przysiąść na uroczych ławeczkach w pasy. Przejść się przez uroczy park pełen zadbanej roślinności. Można wjechać na 140 m wieżę Vasco da Gama, której konstrukcja przypomina wygięty żagiel karaweli. Ciekawą atrakcję stanowi przejazd kolejką linową. Można nią jechać w kierunku wieży bądź w kierunku odwrotnym. Przejazd w jedną stronę dla osoby dorosłej kosztuje 3,95 euro. Szkoda, ze pogoda była średnia, bo widoki z pewnością byłyby znacznie lepsze, ale i tak było sympatycznie!

Po nowoczesnej dzielnicy pora na najstarszą część Lizbony Alfamę, gdzie zobaczyłyśmy kościół św. Antoniego. Potem udałyśmy się do części Chiado, gdzie zobaczyłyśmy kościół i klasztor Karmelitów. Byłyśmy w muzeum - bilet dla osoby dorosłej kosztuje 4 euro, a dla osoby uczącej się 3 euro. Po zwiedzaniu ruszyłyśmy na jedzenie i mały shopping, a potem wieczorem na lotnisko, na którym było okropnie zimno.
Mało co wspominałam Wam o jedzeniu. jeśli jadłyśmy na mieście to starałyśmy się wybierać lokalne przysmaki. Byłyśmy na targu i zjadłyśmy dobrego kurczaka i zakupiłyśmy podróbkę pasteis de belem, która kosztowała 1 euro za sztukę. Były równie dobre, co oryginał, jednak oryginał był podgrzewany i znacznie lepiej smakuje na ciepło niż na zimno. Oczywiście nie mogło zabraknąć wizyty w Starbucksie - mama skusiła się na brzoskwiniową herbatę, a ja na frappuccino z zieloną herbatą - oba napoje smakowały wybornie! W dzielnicy Chiado zjadłyśmy pyszne lody naturalne w lodziarni Amorino.

Śniadania, kolacje to u nas jedzenie zakupione w markecie. Najczęściej robiłyśmy zakupy w markecie Continento w centrum Colombo. Zawsze posługiwałyśmy się kasą samoobsługową - czasami fajnie jest się poczuć jak Pani kasjerka... Zakupy spożywcze robiłyśmy też w pobliskich malutkich sklepach koło naszego hotelu.  A jeśli chodzi o nieznane sieciówki to polecam zajrzeć do lefties - fajne ubrania w niskich cenach.

__________________________________


Oto fotorelacja z naszego wyjazdu do Lizbony. Wyjazd uważam za udany. Pogoda była jak dla mnie i dla mojej mamy idealna, bo nie było za ciepło ani za słonecznie. Portugalia jest piękna i liczę, że kiedyś również ją odwiedzę. Mam nadzieję, że mój poradnik przypadł Wam do gustu i przyda się, jeżeli będziecie się kiedyś wybierać do Lizbony.

A teraz krótki filmik z Lizbony!
 

Jeśli chcecie mogę dla Was przygotować wpis o tym, jak przygotować tani wyjazd za granicę.


A Wy byliście kiedyś w Lizbonie? Jakie kierunki na moje kolejne wyjazdy polecacie?

Jeśli chcecie być na bieżąco, z tym co się u mnie dzieje - oglądać fotorelacja z podróży, zapowiedzi postów i wiele innych to obserwujcie mnie na snapchacie: natalowka i na instagramie: natalovvka


Już wkrótce znowu będzie się działo i narobię niemały spam - bądźcie czujni!


niedziela, 23 lipca 2017

Może morze?

Może morze?

Ludzie dzielą się na tych co lubią morze i na tych co bardziej darzą sympatią góry. Są też i tacy, którzy kochają obie opcje. Ja ogólnie nie przepadam za oba miejscami w sezonie. Nie lubię tłumu, hałasu, krzyku, handlu. W Polsce taka atmosfera jakoś mnie przytłacza, bo zagranicą lubię takie klimaty. W Polsce w lato rzadko wybieram się nad morze, które mam tak blisko - 15 minut jazdy autem. W te wakacje uznałam, że moje stylizacje warto sfotografować w takiej scenerii. To był dobry wybór. Mimo lata, nie było tłumów i Ustka przypadła mi do gust. Zobaczyłam to miejsce w nowym świetle i może zacznę tam bywać częściej, choć pewnie i tak jak zawsze pod pretekstem zdjęć.

W życiu też powinniśmy nie być oporni. Przełamujmy się do tego, co z pozoru wygląda źle, nie zachwyca nas, a wręcz odpycha. Nie poddawajmy się po kilku próbach. Człowiek wstaje i upada i tak będzie zawsze. Ważne jest ciągłe działanie i nie poddawanie się, bo jest ciężko. Walczmy ze swoimi wyimaginowanymi problemami jak i tymi realnymi. 

sukienka - tutaj | torebka w palmy - tutaj | etui na telefon tutaj | katana - new look | kapelusz - dresslily | zegarek - paul rich | espadryle - primark
 
 

 

 

sukienka - tutaj | torebka w palmy - tutaj | etui na telefon tutaj | katana - new look | kapelusz - dresslily | zegarek - paul rich | espadryle - primark

Dziś na blogu kolejna propozycja na letnie dni. Mam na sobie piękną sukienkę w paski z falbanami. Sukienka jest niestety trochę za krótka. Dla wyższych dziewczyn idealnie sprawdzi się jako tunika do białych spodni, a nasze niższe koleżanki spokojnie mogą ją nosić jako sukienkę. (Jakby co, ja mam 168cm wzrostu.) Do sukienki ubrałam białą, jeansową katanę, duży biały kapelusz z napisem "don't disturb", espadryle w paski. W kwestii dodatków postawiłam na uroczą torebkę w palmy. Na swój telefon wybrałam zapinane na zamek etui. dbam o swój telefon jak mogę i noszę na nim silikonowy case i oprócz tego wkładam go w etui.


Kupon rabatowy do zaful:
EchoM01

____________________________________


A Wy co wolicie morze czy góry? Jak Wasze wakacyjne wypady?
Zmykam do pracy, a Wam życzę radosnej niedzieli:)


A taki piękny naszyjnik już wkrótce, zobaczycie w stylizacji na blogu :)

Post udostępniony przez Natalia (@natalovvka)

środa, 19 lipca 2017

Tłum

Tłum

Tłum. Wielu z nas boi się z niego wymknąć. Wolimy być jak wszyscy. Albo wolimy się nie wyróżniać. Chcemy żyć w spokoju. Bez problemów. Często w cieniu. Czasami boimy się tego tłumu i według nas lepiej się nie wychylać. 

Kiedyś bałam się tłumu ludzi. Jednak nie chciałam być kolejną kopią. Zawsze chcę żyć w zgodzie ze samą sobą. Choć momentami bywało to bolesne, to cieszę się, ze nie wymiękłam. Dzięki temu, wiem teraz kim jestem. I żaden tłum nie jest mi straszny. Wiem, co robię, po co. 

A Ty wciąż jesteś jak inni? Przybierasz maski, udajesz? Boisz się odrzucenia?

Przecież takie maskowanie się to nie jest życie. To jego karykatura. Weź swój los we własne ręce i zadecyduj o sobie. Nie pozwól innym na kreowanie swojej osoby.


kombinezon - zaful (tutaj) | koszyk - zaful (tutaj) | okulary - zaful (tutaj) | sandały - cndirect | zegarek - paulrich


KOD RABATOWY DO ZAFUL

nata050697




kombinezon - zaful (tutaj) | koszyk - zaful (tutaj) | okulary - zaful (tutaj) | sandały - cndirect | zegarek - paulrich

Mój dzisiejszy look to kolejna letnia propozycja, choć w Polsce ostatnio bardziej wiosenna pogoda. Mam na sobie cudowny kombinezon w kwiaty. Jest bardzo lekki, nie  gniecie się. Jestem nim oczarowana. Do niego dobrałam fikuśne okulary i koszy. Obiecuję, że to ostatni koszyk w najbliższym czasie i wkrótce uraczę Was innym typem torebek. Na nogach mam białe sandały na słoninie, które bardzo lubię. I oto moja wakacyjna stylizacja:)


_________________________


KOD RABATOWY DO ZAFUL

nata050697

6$ rabatu na zamówienie za 50$
12$ rabatu na zamówienie $100
Ważność kodu:01.07.17-01.10.17
_____________________________

Pamiętajcie o kodzie rabatowym na zegarki Paul Rich. Na kod natalovvka_10 macie -10% na wszystko. Z kodu korzysta pierwsze 5 osób. Kod użyjcie na stronie eu.paul-rich.com
Post udostępniony przez Natalia (@natalovvka)

poniedziałek, 17 lipca 2017

Haul zakupowy | Lizbona

Haul zakupowy | Lizbona

Każda z nas uwielbia kupować. Zwłaszcza ubrania czy kosmetyki. Najbardziej kochamy robić zakupy w niskich cenach. Ja też należę do tego grona. Nie lubię przepłacać. Wolę mieć więcej tańszych rzeczy, żeby móc co chwilę zmieniać moją garderobę, aby nie stać w miejscu. Chcę, aby mój styl nieustannie się zmieniał i dorastał razem ze mną. Zawsze podczas moich podróży wybieram się na zakupy ubraniowe. Zagranicą często jest znacznie taniej. Za każdym razem wybieram się do Primarka, choć odwiedzam tez inne lokalne sklepy. Na wyjeździe do Lizbony odwiedziłyśmy Primark i poczyniłyśmy zakupy, które Wam dziś pokażę. Może zainspiruję Was do odświeżenia swoich szaf, kto wie.


Zacznijmy od drobnostek. Wybrałam cudownego rogala z motywem Myszki Minnie. Rogal jest wygodny i piękny. Idealny dla fanek bajki Disneya.

Cena: 7 euro


Następna rzecz to dekoracyjne serduszko na sznurku. Cudnie wygląda i kosztowało bardzo mało.

Cena: 2 euro


A teraz pora na bieliznę. Zawsze kupuję majtki w Primarku. Są wygodne, tanie i ładnie dopasowują się do ciała.

Cena: 3,5-4,5 euro

Lubię biustonosze z Primarka. Kosztują grosze, a są wygodne i przede wszystkim cudne. W Primarku jest multum wzorów i kolorów staników. Jednak radze je kupować osobom z średnim i małym biustem. Niby są też większe rozmiary, ale leżą nie bardzo.

Cena: 3 euro za sztukę

A teraz pora na bluzki. Zawsze kupujemy masę bluzek w Primarku. Zapragnęłam lekkiej bluzki na lato z krótkim rękawem i oto mam.

Cena: 6/7 euro

Kolejny łup to dłuższy t-shirt z haftowaną różą i fajnym napisem.

Cena: około 8 euro


Kolejne t-shirty to bluzki za śmieszną cenę, a bardzo dobre gatunkowo i idealne na co dzień. Radzę brać 1-2 rozmiary większe.

Cena: 2,5 euro



Kolejna bluzka w śliczne kwiaty i bardzo lekka oraz dżinsy, których nigdy za dużo w szafie.

Cena bluzki: około 6 euro
Cena dżinsów: około 7 euro


Byłam także w sklepie lefties. Było duża wyprzedaż i skusiłam się na t-shirt w cudnym kolorze oraz owocowe skarpetki.

Cena skarpetek: 5 euro
Cena bluzki: 4 euro


Wracamy do zdobycz z Primarka. Nie obejdzie się bez Disneyowych piżam.Uwielbiam je!

Cena 1 kompletu: 9 euro



Skusiłam się na śliczną apaszkę. Te muszelki cudnie się mienią.

Cena: 7 euro



Na prezent kupiłyśmy apaszkę w kwiaty. Dla siebie wybrałam espadryle, które są niesamowicie wygodne. Jednak nie nadają się na lizbońskie warunki - chodniki z małych kostek.

Cena apaszki: 3 euro
Cena espadryli: 7 euro


Wybrałam cudną torebeczkę mieszącą telefon i paczkę chusteczek. Torebka ma genialne kwiatki na pasku.

Cena: 4 euro


Ostatnie łupy to cudne espadryle mojej mamy oraz torba w groszki.

Cena espadryli: 7 euro
Cena torby: 5 euro

_______________________________

Oto nasze zakupy z Lizbony. Zakupy uważam za udane. Mam nadzieje, że rzeczy będą nam dobrze służyć.
Liczę, że podoba Wam się taki mini haul zakupowy, choć marzy mi  się try-on haul, ale to może w przyszłości.

A Wy co ostatnio ciekawego kupiłyście? Jakie tanie sklepy mi polecacie?


Pamiętajcie, że już niedługo na blogu fotorelacja z Lizbony! Tymczasem obejrzyjcie zdjęcia, które opublikowałam na instagramie:)

Copyright © 2016 Fotografia sposobem wyrazu , Blogger